
Szczęście ty moje!
“Ze szczęściem czasami bywa tak jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie.”
- powiedzial belgijski duchowny Phil Bosmans.
Ten cytat sprawił, iż przywołałam w pamięci pewien majowy dzień, kiedy to odwiedziły mnie dwie interesujące i jakże zagubione osoby. Oczywiście, to były odrębne wizyty, ale miały pewien punkt spójny. Jaki? Zobaczmy…
Pierwszy tego popołudnia przyszedł mężczyzna. Wysoki brunet około 40-tki. Elegancko ubrany i od razu pomyślałam, że napewno piastuje jakieś ważne stanowisko. Nie myliłam się bo od razu mi powiedział:
- Pani Carmen, nazywam się X. i moja znajoma mi powiedziała, że jest Pani odpowiednią osobą do której powinienem się zwrócić z dręczącym mnie od dawna pytaniem. Ja dużo podróżuje i często nie ma mnie w domu i podejrzewam, że moja żona mnie zdradza. Czy słusznie przypuszczam?
- Proszę podać mi imię żony i jej datę urodzenia oraz wskazać stos do przełożenia kart… – poprosiłam i zauważyłam, że nie nosi obrączki. Pomyślałam, że w tym przypadku dobrze będzie zrobić rozkład na ich związek i zobaczyc co tam się dzieje oprócz ogólnego.
Jak zwykle intuicja mnie nie zawiodła, bo wyczytałam z kart, że to nie żona go zdradza, a jest wręcz odwrotnie. A sprytna kochanka chcąc zagłuszyć jego wyrzuty sumienia i obawiając się, że ją zostawi postanowiła wmawiać mu niewierność małżonki. W kartach było widać wyraźnie, że żona bardzo go kocha i jest mu wierna. On natomiast dał się uwieść. Zaś rogi przyprawia mu kochanka a nie żona. Słyszac moją odpowiedź mężczyzna oniemiał i zaczerwieniony zapytał:
- A skąd to Pani wie?
- Z kart… – uśmiechnęłam się i widząc jego zażenowanie dodałam: - Każdy jest tylko człowiekiem i błądzić jest rzeczą ludzką, ale bynajmniej nierozsądne jest trwanie w błędzie. Może lepiej nie wyrzucać 20 lat małżeństwa i zakończyć romansowanie? Bo widzę, że nie jest Panu z ty dobrze a jak żona się o tym dowie to nigdy Panu tego nie wybaczy i rozwód gwarantowany.
Po kilku miesiącach otrzymałam telefon z wiadomością od pana X, że od razu zakończył romans a dzięki zdradzie zrozumiał, że to żona jest kobietą jego życia i zawsze nosi obrączkę. Dodał też, że miałam rację w kwestii kochanki manipulatorki, co chciała doprowadzić do rozwodu interesując się jego finansami i flirtując jeszcze z kimś innym w tym samym czasie.
Zaraz po nim pojawiła się kobieta. Niewysoka, farbowana blondynka około 50-tki. Widać, że uprawia sport. Jest adwokatem. W związku małżeńskim od około 30 lat. A od roku romansuje z dużo młodszym od siebie mężczyną. Kiedy usiadła naprzeciwko mnie od razu miałam wrażenie, że liczy iż karty powiedzą to co chce usłyszeć i muszą to być dobre wiadomości. Pytania brzmiały:
- Proszę mi powiedzieć czy Y mnie naprawdę kocha? Czy będziemy razem?
Słonko.. – powiedziałam po rozłożeniu kart – …on Panią wykorzystuje i nie ma absolutnie konkretnych zamiarów wobec Pani. Do tego widzę, że źle o Pani mówi do swoich kolegów.
- Jak Pani śmie tak mówić! – krzyknęła oburzona. – Ja wiem, że on mnie kocha i chce abyśmy byli razem!
- Ja mówię co widzę w kartach i tak emocjonalne zachowanie uważam za bynajmniej nie na miejscu. - powiedzialam zniesmaczona zachowaniem kobiety i dodałam: - Jeśli Pani nie zmieni tonu to uważam wrożbę za zakończoną.
- Przepraszam.- powiedziała i dodała: -Ja poprostu pogubiłam się w tym wszystkim i sama już nie wiem. Z jedej strony nadal kocham męża, ale nie czuję się przez niego pożądana.Czasami mam wrażenie jakbym nie istniala dla niego jako kobieta. A tutaj pojawił się Y i poczułam to coś.
- Karty mówią, że Pani mąż jest wierny i zakochany po uszy w Pani, ale niebardzo potrafi okazywać te uczucia. Dodam, że podoba się kobietom i radzę uważać.- powiedziałam patrząc w karty.
- Naprawdę? – zapytała zdziwiona. Szczerze mówiąc nie rozumiałam czy to zaskoczenie dotyczy tego, że ją kocha czy tego, że podoba się kobietom. Mniejsza o to…I zasugerowałam, że dobrze by było razem gdzieś pojechać tylko we dwoje.
- Chyba tak zrobię i przepraszam, że wcześniej się tak uniosłam. – powiedziała zamyślona i wyszła.
Po jakimś czasie zaczepiła mnie na ulicy i wręcz zaciągnęła do kawiarni, aby podziękować za moje rady. Dowiedziałam się, że jest teraz bardzo szczęśliwa, że byli na wycieczce z mężem i że on jest doprawdy cudownym mężczyzną. Natomiast, kochanek okazał się draniem.
Jak widać, bardzo często mamy szczęście przed nosem, tuż na wyciągnięcie ręki, a gonimy za czymś co jest daleko. Czymś nierealnym. Czymś co zazwyczaj okazuje się tylko namiastka szczęścia.
Wróżka Carmen



















