autor: Adrian Tarocista

ekspert: Adrian Tarocista

Każdy kto idzie na spotkanie do wróżki, oczekuje, że usłyszy same dobre rzeczy; że spotka wielką miłość, że będzie zarabiał miliony, że jego życie będzie cudowne i wspaniałe. Nie zawsze tak jest, dlatego często klienci, którzy usłyszą nie to czego oczekiwali, szukają pocieszenia, gdzie indziej,  dopóki nie usłyszą tego czego oczekują. I wtedy właśnie zaczyna się cyrk.

 

Idąc na wizytę do tarocisty, runisty czy każdego innego parapsychologa, zazwyczaj mamy już w głowie przygotowane pytania: o pracę, o miłość, o dom, o zdrowie itd. Często mając już obmyślone pytania (nawet nie zdajemy sobie z tego z sprawy) mamy także zakodowane głęboko w myślach nań  odpowiedzi. Pytając o daną sprawę, czy robiąc wgląd w konkretny problem wróżka lub wróżbita udziela informacji na podstawie kart – karty są obiektywne, bardzo często patrzą na problem z zupełnie z innej strony niż my, udzielają też wskazówek – i na tej podstawie stawiający karty udziela nam odpowiedzi. Nie zawsze jest tak, że odpowiedź, jest taka jakiej oczekujemy. Mnie kilka krotnie również zdarzyło się, że odpowiadając na pytanie klienta czy klientki, udzieliłem (a w zasadzie odczytałem z Tarota) odpowiedzi, która nie usatysfakcjonowała mojego rozmówcy. Dla przykładu Pani, której związek układał się całkiem nieźle, moje karty wskazały, że nastąpi kryzys, a chwilę później wszystko się rozsypie. Słysząc to, moja klientka natychmiast podziękowała za rozmowę i rzuciła słuchawką. Zwyczajnie nie mogła pogodzić się z tym, że coś, co w tym momencie wygląda  piękne, wkrótce się posypie. I tak też się stało.

 

Uwierzcie drodzy czytelnicy, że na mnie się nie skończyło. Owa Pani długo szukała pocieszenia, w końcu znalazła „wróżkę”, która „przepowiedziała” jej piękne chwile spędzone przy boku ukochanego. Nie minęło kilka miesięcy zadzwonił mój telefon – kto po drugiej stronie? Pani, która nie wierzyła w rozpad swojego związku. Drążącym głosem wyznała mi, że nie mogła pogodzić się z tym co usłyszała ode mnie. Wyznała też, że trafiła w końcu do jakiś pseudo wróżek z gazety, gdzie po drugiej stronie siedzą zazwyczaj studentki, nie mające z ezoteryką nic wspólnego. Opowiadały mojej klientce bajki o szczęśliwym związku, a ta wierzyła w to, bo była to odpowiedź jakiej oczekiwała. Cóż, życie zweryfikowało, kto miał rację.

 

Moi kochani, święta zasada chodzenia do wróżki: nie pytajmy kilku wróżek o to samo. Karty nie są głupie, doskonale wyczuwają energię osoby pytającej, przez co odpowiedź zwyczajnie będzie przekłamana, lub – tak jak mi zdarza się to odczuć – układ kart jest niezwykle trudny w interpretacji, jedna karta zaprzecza drugiej… Decydując się już na jakąś konkretną wróżkę, coś musiało Was w niej zafascynować, skoro zdecydowaliście się wybrać właśnie ją. Dlatego miejcie zaufanie do nas, do osób czytających karty, naprawdę jesteśmy doświadczonymi specjalistami. Nie zawsze odpowiedź, którą udzielimy, będzie tą, którą chcielibyście usłyszeć, ale wiedzcie, że każda szanująca się wróżka czy wróżbita, nie zostawi Was z takim ciężarem. Zawsze wskazujemy jakieś wyjście, jakieś rozwiązanie, by móc uniknąć przykrych sytuacji życiowych. Tarot zawsze wskaże tę właściwą drogę, którą należy podążyć, żeby znów cieszyć się życiem, ale o tym następnym razem.

 

Kochani jeszcze raz apeluję, nie biegamy po 46 wróżkach tygodniowo, bo możemy wyrządzić sobie więcej szkody niż porządku, i wtedy też żadna wróżba nie ma szans się sprawdzić. Znajdźmy sobie własną wróżkę, z którą będziemy się co jakiś czas kontaktować, ona już będzie znała nasze problemy i będzie mogła pomóc najlepiej jak potrafi. Zobaczycie sami, że mam rację.

 

Adrian Tarocista